W skrócie
Europejska Superapka to infrastruktura dla setek milionów ludzi — i dlatego nie może być kontrolowana przez żadną firmę, żaden rząd ani żadną fundację. Proponujemy model zarządzania oparty na pięciu filarach wzajemnej kontroli: nadrzędnej Konstytucji chroniącej prawa użytkowników, niezależnej Radzie Konstytucyjnej (bez polityków), merytokratycznej Radzie Technicznej, ściśle ograniczonej roli rządów oraz pełnej otwartości kodu źródłowego. Model ten czerpie z europejskich precedensów — CERN, Linux Foundation i Galileo — które od dekad dowodzą, że wielonarodowe zarządzanie infrastrukturą działa. Fundacja Otwartej Infrastruktury Cyfrowej jest inicjatorem tej propozycji, nie jej właścicielem — jeśli Superapka powstanie, będzie to wynik decyzji instytucji europejskich i szerokiej koalicji społecznej.
Kto kontroluje Europejską Superapkę?
To jest najważniejsze pytanie, jakie można zadać o tym projekcie. Ważniejsze niż pytanie o technologię, budżet czy harmonogram. Bo każda infrastruktura cyfrowa obsługująca setki milionów ludzi daje ogromną władzę tym, którzy ją kontrolują — i nie ma znaczenia, czy tym kontrolującym jest firma z Doliny Krzemowej, europejska fundacja, czy brukselski urząd. Nieskontrolowana władza nad cyfrowym życiem obywateli jest zagrożeniem niezależnie od dobrych intencji.
Europejska Superapka jest propozycją alternatywy wobec dominacji amerykańskich i chińskich platform. Ale jeśli jej twórcy skoncentrują kontrolę w jednych rękach, zmienią tylko nazwę problemu, nie jego naturę. Dlatego projekt zakłada z góry, że władza korumpuje — i projektuje system zarządzania odporny na tę korupcję. Nie polegamy na zaufaniu do żadnego podmiotu. Polegamy na strukturach wzajemnej kontroli, które czynią nadużycia trudnymi, wykrywalnymi i odwracalnymi. Celem jest infrastruktura, której nie może przejąć żaden polityk, żaden miliarder i żadna korporacja — nie dlatego, że obiecują tego nie robić, ale dlatego, że architektura systemu im na to nie pozwala.
Czego unikamy: trzy modele, które zawodzą
Model korporacyjny
Tak działa dziś większość infrastruktury cyfrowej. Meta kontroluje Facebooka, Alphabet kontroluje Google, Apple kontroluje iOS. Każda z tych firm może jednostronnie zmienić zasady, zmodyfikować algorytmy, usunąć funkcje lub całe konta. Wystarczy zmiana na stanowisku dyrektora generalnego, by fundamentalnie zmienił się kierunek platformy obsługującej miliardy ludzi. Elon Musk kupił Twittera i z dnia na dzień zmienił jego charakter — użytkownicy nie mieli nic do powiedzenia. Europejska Superapka musi być odporna na taki scenariusz.
Model polityczny
Oddanie kontroli rządom wydaje się naturalne — w końcu to demokratycznie wybrane władze powinny zarządzać infrastrukturą publiczną. Ale rządy zmieniają się co kilka lat, a z nimi priorytety. Co gorsza, rządy mają systemową pokusę wykorzystania cyfrowej infrastruktury do kontroli obywateli — nawet demokratyczne państwa wielokrotnie przekraczały granice w tym zakresie. Węgry, Polska, a wcześniej Wielka Brytania czy Stany Zjednoczone pokazały, że praworządność nie jest gwarantowana na wieki. Projektowanie systemu, który zakłada, że u władzy zawsze będą ludzie o dobrych intencjach, jest fundamentalnym błędem inżynieryjnym. Europejska Superapka musi działać bezpiecznie nawet pod rządami, którym nie ufamy.
Model akademicki
Uniwersytety oferują wiedzę ekspercką i tradycję niezależności, ale nie są apolityczne — presja polityczna na uczelnie jest faktem w wielu krajach UE. Akademicy mają kompetencje badawcze, lecz nie doświadczenie w zarządzaniu infrastrukturą na skalę kontynentu. Co więcej, projektowanie Europejskiej Superapki wymaga podejmowania decyzji o wartościach i kompromisach, które powinny angażować szersze grono interesariuszy niż środowisko jednej uczelni.
Wniosek jest jasny: żaden pojedynczy typ instytucji nie powinien mieć pełnej kontroli. Potrzebny jest system, w którym wiele niezależnych ciał wzajemnie się kontroluje — tak jak w dojrzałych demokracjach władza ustawodawcza, wykonawcza i sądownicza równoważą się nawzajem.
Pięć filarów zarządzania
Filar I: Konstytucja Europejskiej Superapki
Pierwszym filarem jest nadrzędny dokument — Konstytucja — ustalający fundamentalne zasady, których nie może zmienić żaden organ bez szerokiego konsensusu. Najważniejsze z nich: prywatność użytkowników chroniona przez samą architekturę systemu (nie tylko regulaminem), pełna otwartość kodu źródłowego platformy, całkowity zakaz modelu reklamowego i profilowania behawioralnego oraz prawo każdego użytkownika do pełnego usunięcia swoich danych.
Zmiana Konstytucji wymagałaby superwiększości — na przykład 80% głosów Rady Konstytucyjnej. Działa to tak samo jak w państwach demokratycznych: niezależnie od tego, kto aktualnie rządzi, pewne prawa obywateli pozostają nienaruszalne. Żaden premier, żaden komisarz europejski, żaden sponsor projektu nie może tych zasad obejść — nawet jeśli ma ku temu motywację i zasoby.
Filar II: Rada Konstytucyjna
Rada Konstytucyjna to ciało nadzorcze, którego zadaniem jest strzeżenie Konstytucji i rozstrzyganie sporów dotyczących wartości i kierunku projektu. Jej skład jest celowo zróżnicowany: naukowcy, organizacje obywatelskie i niezależni eksperci techniczni — po mniej więcej jednej trzeciej każda grupa.
Kluczowa cecha Rady: politycy i przedstawiciele rządów świadomie nie mają w niej miejsca. To nie jest przypadkowe pominięcie, lecz celowe zabezpieczenie. Infrastruktura cyfrowa, z której korzystają setki milionów ludzi, nie może być narzędziem żadnej partii politycznej ani żadnej kadencji. Członkowie Rady podlegają kadencyjności i rotacji — nikt nie zasiada w niej dożywotnio, co zapobiega tworzeniu się wewnętrznych grup interesów.
Filar III: Rada Techniczna
O ile Rada Konstytucyjna strzeże wartości, Rada Techniczna odpowiada za decyzje techniczne: jak budować, co zmieniać, jaką architekturę wybrać. Jej skład tworzą inżynierowie, specjaliści od bezpieczeństwa i projektanci — wybierani na podstawie wkładu w projekt, nie nominacji politycznej. Nikt nie może „wstawić swojego człowieka” do Rady Technicznej na podstawie koneksji — liczy się wyłącznie kompetencja i zaangażowanie.
Rada Techniczna podlega Konstytucji — nie może podjąć decyzji sprzecznej z jej zasadami — ale w ramach tych granic ma pełną autonomię. Wszystkie procesy decyzyjne są publiczne: każda planowana zmiana platformy jest ogłaszana z wyprzedzeniem i otwarta na komentarze, dzięki czemu każdy — od programisty po dziennikarza — może śledzić i kwestionować kierunek rozwoju. Nie ma tu zamkniętych spotkań, tajnych decyzji ani zmian wprowadzanych po cichu.
Filar IV: Rola Unii Europejskiej i państw członkowskich
Instytucje europejskie i rządy państw członkowskich odgrywają rolę ważną, ale celowo ograniczoną do trzech funkcji. Po pierwsze, finansowanie — traktowane jak inwestycja w infrastrukturę publiczną, analogicznie do dróg, systemu nawigacji Galileo czy europejskich sieci energetycznych. Łączny koszt to 0,82–4,73 EUR na obywatela rocznie — mniej niż cena jednej kawy. Po drugie, egzekwowanie prawa — zapewnienie, że Konstytucja ma moc prawną, a jej naruszanie podlega sankcjom. Po trzecie, niezależny audyt zgodności działania platformy z Konstytucją.
Równie istotne jest to, czego rządy nie mogą robić — i ta lista jest równie ważna jak ich uprawnienia. Rządy nie mogą decydować o architekturze technicznej. Nie mogą wymagać wbudowania tylnych furtek (backdoorów) umożliwiających podsłuch czy inwigilację. Nie mogą jednostronnie narzucać zmian w Konstytucji. Nie mogą uzyskiwać dostępu do danych obywateli poza legalnym procesem sądowym. To nie są obietnice — to ograniczenia wpisane w samą strukturę systemu, egzekwowalne prawnie i weryfikowalne technicznie dzięki otwartości kodu. Nawet gdyby rząd jednego czy kilku krajów członkowskich przyjął kurs autorytarny, infrastruktura pozostaje bezpieczna — bo nikt nie ma klucza, którego nie powinien mieć.
Filar V: Obywatele i otwartość kodu
Piąty filar to fundament, na którym opierają się pozostałe cztery: pełna otwartość kodu źródłowego i aktywna rola obywateli. Kod Europejskiej Superapki jest publiczny — każdy obywatel, dziennikarz, organizacja pozarządowa czy uniwersytet może go w dowolnym momencie zweryfikować. Żadna ukryta funkcja, żaden moduł inwigilacji ani mechanizm profilowania nie może istnieć bez wykrycia. To zasadnicza różnica wobec zamkniętych platform, w których nikt spoza firmy nie wie, co tak naprawdę dzieje się z danymi użytkowników.
Obywatele mają też mechanizmy bezpośredniego wpływu: publiczne konsultacje przed większymi zmianami i możliwość zgłaszania problemów oraz propozycji usprawnień. Ale najważniejszym zabezpieczeniem jest to, że ponieważ kod jest otwarty, jeśli zarządzanie Superapką kiedykolwiek pójdzie w złym kierunku, każdy może legalnie skopiować cały kod i stworzyć niezależną, alternatywną wersję platformy. To ostateczny bezpiecznik — nie obietnica, ale mechanizm strukturalny. Ani Apple, ani Google, ani Meta nie dają swoim użytkownikom takiej możliwości. Europejska Superapka dawałaby ją z założenia. Gdyby ktokolwiek — politycy, fundacja, czy ktoś zupełnie inny — próbował przejąć kontrolę nad projektem, społeczność może po prostu pójść dalej bez nich.
Europejskie precedensy: to już działało
Proponowany model nie jest eksperymentem myślowym. Europa ma dekady doświadczeń z wielonarodowym zarządzaniem infrastrukturą — i to zarządzaniem, które działa.
CERN jest zarządzany przez radę naukową, nie przez polityków. Dwadzieścia trzy państwa finansują jego działalność, ale decyzje o kierunkach badań podejmują naukowcy — niezależnie od bieżących priorytetów politycznych. Przez siedemdziesiąt lat żaden rząd nie przejął kontroli nad CERN-em, mimo że wkłada w niego publiczne pieniądze. Ten podział między finansowaniem a decyzyjnością to dokładnie model, który proponujemy dla Europejskiej Superapki.
Linux Foundation zarządza rozwojem systemu operacyjnego, na którym działa większość serwerów internetowych, urządzeń z Androidem i superkomputerów świata. Tysiące programistów koordynowanych przez transparentne, otwarte procesy decyzyjne — bez żadnej firmy ani rządu u steru. To dowód, że otwarte zarządzanie krytyczną infrastrukturą techniczną jest codzienną praktyką, nie utopią.
Galileo, europejski system nawigacji satelitarnej, jest infrastrukturą finansowaną ze środków publicznych i zarządzaną przez dedykowaną agencję unijną. Powstał, ponieważ Europa uznała, że strategiczna infrastruktura nawigacyjna nie może zależeć od amerykańskiego GPS-u. Argumentacja za Europejską Superapką jest analogiczna: strategiczna infrastruktura cyfrowa nie powinna zależeć od amerykańskich ani chińskich platform.
Proponowany model łączy elementy tych precedensów: akademicką niezależność CERN-u, techniczną merytokrację projektów open-source i publiczne finansowanie Galileo. Każdy z tych elementów z osobna został przetestowany w praktyce. Innowacją jest ich połączenie w system zarządzania infrastrukturą cyfrową.
Rola Fundacji Otwartej Infrastruktury Cyfrowej
Fundacja Otwartej Infrastruktury Cyfrowej (Open Digital Foundation) jest inicjatorem rozmowy o Europejskiej Superapce — nie jej właścicielem i nie jej budowniczym. Fundacja nie buduje platformy, nie pisze kodu, nie zarządza infrastrukturą. Jej rola to rzecznictwo: badania, analizy, budowanie koalicji poparcia wśród uniwersytetów, organizacji obywatelskich i polityków, oraz promowanie idei europejskiej publicznej infrastruktury cyfrowej w debacie publicznej.
To ważne rozróżnienie, bo projekt tej skali nie może i nie powinien należeć do jednej fundacji. Jeśli Europejska Superapka kiedykolwiek powstanie, będzie to wynik decyzji instytucji europejskich, państw członkowskich i szerokiej koalicji społecznej — nie jednostronnego działania jednej organizacji. Fundacja może zachować miejsce w Radzie Konstytucyjnej jako jedna z wielu organizacji społeczeństwa obywatelskiego — bez żadnej uprzywilejowanej pozycji.
Uważamy, że organizacja, która proponuje infrastrukturę „dla dobra wszystkich” i jednocześnie domaga się nad nią kontroli, powinna wzbudzać podejrzliwość. Dlatego świadomie projektujemy model, w którym sami nie mamy władzy nad tym, co proponujemy. Jeśli zasady, które głosimy, są słuszne — nie potrzebują naszej kontroli, żeby działać.
Współtwórz ten model
Niniejsza propozycja to punkt wyjścia, nie ostateczna odpowiedź. Model zarządzania Europejską Superapką powinien być współtworzony — przez środowisko akademickie, organizacje społeczeństwa obywatelskiego, ekspertów technicznych i obywateli z całej Europy.
Jeśli uważasz, że proponowany model ma wady — chcemy o nich usłyszeć. Jeśli widzisz lepsze rozwiązania — chcemy je poznać. Jeśli reprezentujesz organizację, uniwersytet, instytucję publiczną lub po prostu jesteś obywatelem, któremu zależy na przyszłości europejskiej infrastruktury cyfrowej — napisz do nas.
Europa ma szansę stworzyć infrastrukturę cyfrową, która nie należy do żadnej firmy, żadnego rządu i żadnej fundacji — i właśnie dlatego może naprawdę należeć do wszystkich.
A kto za to zapłaci? Model zarządzania to jedno — ale publiczna infrastruktura cyfrowa wymaga też przemyślanego finansowania. Ile to kosztuje? Mniej niż cena jednej kawy rocznie. Zobacz plan finansowania