Europejska Superapka

Spis treści

  1. Dlaczego budujemy coś nowego
  2. Jak to działa
  3. Twoje dane są Twoje
  4. Bezpieczeństwo dzieci wbudowane w fundament
  5. Europejski open source już istnieje
  6. Ramy prawne i finansowanie
  7. Odpowiedzi na najczęstsze pytania
  8. Jedna aplikacja. Jeden ekosystem.
    450 milionów obywateli.

Europejska Superapka

Wyobraź sobie, że masz jedno konto — zweryfikowane, bezpieczne, europejskie — i przez nie dostajesz dostęp do wszystkiego, czego potrzebujesz w cyfrowym życiu. Poczta, komunikator, chmura, dokumenty, zakupy, bilety, edukacja, sprawy urzędowe. Bez reklam. Bez śledzenia. Bez botów udających ludzi. Wszystko open source.

Europejska superaplikacja (superapka) to publiczny, otwarty ekosystem aplikacji cyfrowych dla obywateli Unii Europejskiej. Działa na każdym smartfonie — wystarczy pobrać aplikację i zalogować się przez europejski system weryfikacji tożsamości, taki jak mObywatel, eID, Profil Zaufany, a w przyszłości Europejski Portfel Cyfrowy.

To nie jest nowy internet ani zamknięta sieć. To europejski odpowiednik ekosystemu Google czy Apple — tyle że non-profit, open source i bez handlu Twoimi danymi. Jedna osoba, jedno konto, jeden ekosystem.

Do codziennych, szybkich spraw — bilet komunikacji miejskiej, płatność, weryfikacja dokumentu — służy jedna centralna superapka. Bardziej rozbudowane narzędzia, takie jak edytor tekstu, komunikator wideo czy platforma edukacyjna, to osobne aplikacje w ramach tego samego ekosystemu. Wszystkie połączone tym samym kontem, wszystkie dostępne na Twoim telefonie.

Dlaczego budujemy coś nowego

Cyfrowe życie 450 milionów Europejczyków toczy się dziś na platformach, nad którymi Europa nie ma żadnej kontroli. Zasady ustalają prezesi firm z Doliny Krzemowej. Jeden człowiek może z dnia na dzień zmienić algorytm, wyłączyć moderację, wpuścić falę botów albo otworzyć Twoje dane rządowi obcego państwa. I nie musisz go o nic pytać, bo klikając „Akceptuję regulamin” oddałeś mu tę władzę.

To nie jest teoria. To się dzieje na naszych oczach. Platformy, z których korzystasz codziennie, mogą w każdej chwili zmienić reguły gry, a Ty jako Europejczyk nie masz na to żadnego wpływu. Twoje dane, Twoje rozmowy, Twoje zdjęcia, Twoja historia zakupów — wszystko leży na serwerach podlegających amerykańskiemu prawu. Amerykański CLOUD Act pozwala rządowi USA żądać dostępu do tych danych bez pytania europejskich sądów. Europa jest cyfrową kolonią i płaci za ten przywilej miliardy euro rocznie.

Ekonomia uwagi i uzależnianie

Platformy, z których korzystamy, nie są budowane po to, żeby nam pomagać. Są budowane po to, żebyśmy zostali jak najdłużej. Powiadomienia, rekomendacje, nieskończone przewijanie, krótkie formaty wideo. Wszystko jest testowane na milionach ludzi i optymalizowane każdego dnia, żeby zatrzymać Twoją uwagę jeszcze jedną minutę dłużej. Uwaga stała się surowcem, a człowiek źródłem danych. To nie jest przypadkowy skutek uboczny. To rdzeń modelu biznesowego. Promowane są treści, które najszybciej wywołują reakcję: zaskoczenie, oburzenie, strach. Treści spokojne i rzeczowe przegrywają, bo nie generują kliknięć. Im bardziej się denerwujesz, tym dłużej scrollujesz. Im dłużej scrollujesz, tym więcej reklam zobaczysz. Im więcej reklam zobaczysz, tym więcej zarabia ktoś na drugim końcu oceanu.

Dezinformacja to problem fałszywej dystrybucji, nie fałszywych treści

Walka z dezinformacją przez cenzurowanie treści nie działa. Na sam YouTube użytkownicy przesyłają ponad 360 godzin materiału wideo w każdej minucie. Żadna armia moderatorów tego nie ogarnie, a algorytmy często usuwają treści nieszkodliwe, przepuszczając szkodliwe. Co więcej, platformy mogą w każdej chwili zrezygnować z moderacji całkowicie, jeśli ich właściciel uzna, że to mu się bardziej opłaca politycznie lub finansowo. Europejczycy nie mają na to wpływu.

Prawdziwy problem to nie treść, lecz sposób jej dystrybucji. Armie botów i fałszywych kont sztucznie wzmacniają zasięg wybranych przekazów, tworząc iluzję poparcia społecznego. Szacuje się, że na samym Facebooku istnieje około 140 milionów fałszywych profili. Dezinformacja wygrywa nie dlatego, że jest bardziej przekonująca, lecz dlatego, że jest agresywnie pompowana przez anonimowe konta i mechanizmy viralowe. Kiedy każdy użytkownik jest zweryfikowaną osobą, masowa manipulacja staje się technicznie niemożliwa, bez cenzurowania czegokolwiek.

Utrata europejskiej suwerenności

Co roku miliardy euro wypływają z Europy jako opłaty za zamknięte platformy. Dane 450 milionów Europejczyków są przetwarzane przez firmy podlegające amerykańskiemu prawu, nie europejskiemu. Europejskie szkoły uczą na platformach Google. Europejskie firmy trzymają dokumenty na serwerach Microsoftu. Europejskie rządy komunikują się przez platformy, których właściciele otwarcie angażują się w politykę obcego państwa. Europa oddała klucze do swojego cyfrowego domu i teraz dziwi się, że ktoś zmienia w nim zamki.

Budowa własnego, otwartego ekosystemu sprawia, że pieniądze pozostają w Europie, dane obywateli są chronione prawem UE, a zasady gry ustala demokratyczny proces, nie wola jednego miliardera.

Jak to działa

Europejska Superapka działa podobnie do ekosystemu Google czy Apple: jedno konto daje Ci dostęp do pełnego zestawu usług. Różnica jest fundamentalna. Tożsamość jest weryfikowana przez państwo, nie przez korporację. Wszystko jest open source. Nie ma modelu reklamowego. I nikt, żaden prezes, żaden akcjonariusz, żaden zagraniczny rząd, nie może zmienić zasad z dnia na dzień.

Jeden login, cały ekosystem

Logujesz się raz, przez europejski system weryfikacji tożsamości (mObywatel, eID, Profil Zaufany, w przyszłości Europejski Portfel Cyfrowy), i masz dostęp do wszystkiego. Nie musisz tworzyć osobnego konta do komunikatora, osobnego do poczty, osobnego do zakupów. To działa jak Single Sign-On, który znasz z pracy: jeden profil jest przepustką do wszystkiego.

Superapka plus osobne aplikacje

Do codziennych, szybkich spraw (bilet komunikacji miejskiej, płatność, weryfikacja dokumentu, sprawdzenie ogłoszeń) służy jedna centralna superapka, jak wszystko w jednej kieszeni. Bardziej rozbudowane narzędzia, takie jak edytor tekstu, komunikator wideo, pakiet biurowy czy platforma edukacyjna, to osobne aplikacje, które instalujesz według potrzeb. Wszystkie połączone tym samym kontem.

Każdy smartfon, żadna specjalna sieć

Aplikacje działają na każdym telefonie z Androidem lub iOS. Nie potrzebujesz specjalnego urządzenia ani specjalnej sieci. Pobierasz aplikację, logujesz się, korzystasz. W przyszłości projekt zakłada również stworzenie własnego systemu operacyjnego opartego na Linuksie oraz dedykowanego europejskiego smartfona z wbudowanym prywatnym asystentem AI, ale to cel długoterminowy, nie warunek startu.

Zweryfikowani użytkownicy, zweryfikowane informacje

Ponieważ wszystkie konta w ekosystemie są powiązane z prawdziwymi ludźmi, otwierają się zupełnie nowe możliwości. Na przykład: tworząc profil na aplikacji randkowej, nie musisz deklarować, jaką szkołę ukończyłeś, bo system może wyświetlić (za Twoją zgodą) potwierdzone informacje o Twojej edukacji, pobrane wprost z bazy danych uczelni. To samo dotyczy kompetencji zawodowych, certyfikatów, historii zatrudnienia. Koniec z CV na wyrost i fałszywymi profilami.

Co wchodzi w skład ekosystemu: open source’owe odpowiedniki usług, które znasz

Komunikator tekstowy, głosowy i wideo (odpowiednik WhatsApp, Messenger). Poczta, kalendarz i kontakty (odpowiednik Gmail, Outlook). Bezpieczna chmura plików z wyborem miejsca przechowywania: w Twoim kraju, w Szwajcarii lub na Twojej własnej domowej serwerowni (odpowiednik Google Drive, Dropbox). Pakiet biurowy: edytor tekstu, arkusze, prezentacje (odpowiednik Google Docs, MS Office). Darmowe tworzenie stron internetowych i domena dla obywateli. Wideokonferencje (odpowiednik Zoom, Teams). Platforma społecznościowa (odpowiednik Facebook, Instagram). Krótkie wideo (odpowiednik TikTok, ale bez mechanik rozbijających zdolność skupienia). Marketplace z zweryfikowanymi sprzedawcami (odpowiednik Allegro, Amazon). Aplikacja randkowa z potwierdzonymi profilami (odpowiednik Tinder). System biletowy: komunikacja miejska, wydarzenia (odpowiednik Jakdojade, Eventim). Zamawianie jedzenia i usług lokalnych (odpowiednik Uber Eats, Bolt Food). Zarządzanie firmą, księgowość, fakturowanie. System edukacji: dzienniczek, oceny, plan lekcji, certyfikaty, ścieżka nauki od narodzin do końca życia w jednym miejscu. Usługi zdrowotne: umawianie wizyt, historia leczenia, przypomnienia. Sprawy urzędowe: jedna brama do kontaktu z administracją. Asystent AI: jawny, otwarty, pomagający, ale nie sterujący.

Twoje dane są Twoje: jak łączymy bezpieczeństwo z wolnością

To kluczowa kwestia, którą warto zrozumieć, zanim pojawią się obawy. Prywatność i anonimowość to nie to samo, choć internet nauczył nas je mylić.

Anonimowość oznacza, że nikt nie wie, kim jesteś. Nawet system. To umożliwia tworzenie armii botów, fałszywych kont i zorganizowanych kampanii dezinformacji. Dzisiejszy internet jest anonimowy i widzimy, do czego to prowadzi.

Prywatność oznacza, że Twoje dane osobowe są chronione, ale system wie, że jesteś prawdziwą, unikalną osobą. Jedna osoba to jedno konto.

Jak to działa w praktyce?

System potwierdza, że jesteś prawdziwą osobą, weryfikując Twoją tożsamość raz, przy zakładaniu konta. Ale potem to Ty decydujesz, co inni o Tobie widzą. Możesz używać pseudonimu. Możesz ujawnić tylko to, co konieczne w danym kontekście, na przykład potwierdzić, że masz ponad 18 lat, bez pokazywania swojej daty urodzenia. Możesz potwierdzić, że jesteś obywatelem UE, bez ujawniania swojego numeru PESEL. Technologicznie jest to możliwe dzięki kryptografii zerowej wiedzy (zero-knowledge proofs): system potwierdza określony fakt o Tobie, nie ujawniając żadnych danych, które za tym faktem stoją.

Analogia z życia

Pomyśl o dowodzie osobistym. Gdy wchodzisz do budynku urzędu, ochroniarz widzi, że masz prawo wejść. Ale nie śledzi każdego Twojego kroku wewnątrz. Nie wie, do jakiego pokoju idziesz ani z kim rozmawiasz. Wie tylko, że jesteś prawdziwą osobą z prawem wejścia. Europejska Superapka działa tak samo.

Albo tablica rejestracyjna samochodu. System wie, kto jest właścicielem, ale przechodnie nie. Dostęp do tych danych ma tylko policja, i tylko w uzasadnionych przypadkach, zgodnie z procedurą prawną. Samochody nie jeżdżą anonimowo, a jednocześnie nikt nie postrzega tablic rejestracyjnych jako inwigilacji.

To trzecia droga

To nie jest model chiński, gdzie państwo wie wszystko o każdym obywatelu i korzysta z tego do kontroli społecznej. To nie jest też obecny model zachodni, gdzie nikt nie wie niczego, w tym czy rozmawiasz z botem czy człowiekiem. To trzecia droga: zweryfikowana tożsamość w służbie realnej prywatności.

Prawdziwa prywatność wymaga bezpiecznej tożsamości, a nie maski. Możesz prowadzić szczere rozmowy, zawierać transakcje i korzystać z usług publicznych z pewnością, że po drugiej stronie jest prawdziwy człowiek, a jednocześnie Twoje dane osobowe są chronione i ujawniane tylko wtedy, gdy sam na to pozwolisz.

Pełna kontrola nad Twoimi danymi

W obecnych platformach nie masz pojęcia, kto ogląda Twoje dane, komu zostały udostępnione ani gdzie fizycznie się znajdują. W Europejskiej Superapce to Ty kontrolujesz wszystko.

Ty decydujesz, która aplikacja widzi jakie dane. Każde uprawnienie przyznawane jest oddzielnie i w każdej chwili możesz je cofnąć. Aplikacja randkowa nie musi widzieć Twojej historii zdrowotnej. Platforma edukacyjna nie musi wiedzieć, co kupujesz. Każda aplikacja dostaje tylko tyle informacji, ile jest jej potrzebne do działania, i ani jednej danej więcej.

Ty wybierasz, gdzie przechowywane są Twoje prywatne pliki. Europejska chmura w Twoim kraju? Serwery w Szwajcarii? A może Twoja własna domowa mini serwerownia, do której nikt poza Tobą nie ma fizycznego dostępu? To Twoja decyzja, nie decyzja korporacji.

Każdy dostęp do Twoich danych jest rejestrowany w logach, do których zawsze masz wgląd. Każdy. Bez wyjątku. Jeśli służby państwowe uzyskają dostęp do Twoich danych, bo prawo je do tego upoważnia, ten fakt zostanie odnotowany w Twoim dzienniku dostępu. Jeśli ktokolwiek próbował się włamać, zobaczysz to. Jeśli aplikacja odpytała Twój profil, wiesz kiedy i po co. Nikt nie przegląda Twoich informacji w ciemno.

To odwraca model, do którego przyzwyczaiły nas obecne platformy. Dziś Twoje dane są kopiowane, sprzedawane i udostępniane setkom partnerów reklamowych bez Twojej wiedzy. W Europejskiej Superapce każdy ruch jest widoczny, a kontrola należy do Ciebie. To nie jest obietnica. To architektura systemu.

Bezpieczeństwo dzieci wbudowane w fundament

Połowa polskich siedmiolatków korzysta z mediów społecznościowych, mimo że regulaminy tego zabraniają. Wystarczy kliknąć „mam 18 lat” i dziecko ma dostęp do treści, mechanik uzależniających i kontaktów, na które nie jest gotowe. Regulamin to fikcja. Weryfikacja wieku oparta na oświadczeniu użytkownika nie chroni nikogo.

Problem nie dotyczy tylko Polski. Na całym świecie rządy próbują regulować dostęp dzieci do platform cyfrowych, ale dopóki weryfikacja opiera się na kliknięciu przycisku, żadna regulacja nie zmieni rzeczywistości. Właściciele platform wiedzą o tym od lat. Wewnętrzne badania największych korporacji technologicznych wykazały szkodliwy wpływ ich produktów na zdrowie psychiczne nastolatków. Reakcja? Zmiana algorytmu tak, żeby uzależniał jeszcze skuteczniej, bo młodzi użytkownicy to najcenniejsza grupa demograficzna dla reklamodawców.

Potrzebna jest zmiana na poziomie architektury, nie na poziomie regulaminu.

W Europejskiej Superapce ochrona dzieci jest wbudowana w sam system. Weryfikacja wieku odbywa się na poziomie warstwy tożsamości, automatycznie i bez możliwości obejścia. Konto dziecka działa inaczej niż konto dorosłego.

Ograniczony dostęp do treści nieodpowiednich dla danego wieku. System nie polega na tym, że aplikacja „pyta” użytkownika o wiek. System wie, ile lat ma użytkownik, bo tożsamość została zweryfikowana przy zakładaniu konta.

Brak mechanik uzależniających. Na koncie dziecka nie ma nieskończonego przewijania, nie ma powiadomień push nastawionych na maksymalizację czasu ekranowego, nie ma algorytmów zaprojektowanych po to, żeby zatrzymać uwagę jak najdłużej.

Kontrola rodzicielska jako ustawienie domyślne, nie jako opcja ukryta głęboko w menu ustawień. Rodzic ma wgląd w aktywność dziecka i realny wpływ na to, z czego dziecko korzysta.

Opcja sieci filtrowanej (VPN). Rodzic może włączyć tryb, w którym urządzenie dziecka ma dostęp wyłącznie do bezpiecznych, zweryfikowanych treści i stron. Cały ruch sieciowy smartfona przechodzi przez filtrowaną sieć, która blokuje strony szkodliwe lub przeznaczone tylko dla dorosłych i ostrzega rodziców przed potencjalnymi zagrożeniami. To działa do momentu, gdy rodzic zdecyduje o odblokowaniu pełnego dostępu do internetu, na przykład gdy dziecko skończy 16 lat.

To nie jest dodatkowa funkcja. To fundament. Ochrona dzieci nie powinna zależeć od tego, czy rodzic zna się na technologii i potrafi znaleźć właściwe ustawienie. Powinna być domyślna, automatyczna i niemożliwa do obejścia przez dziecko.

Nie budujemy od zera: europejski open source już istnieje

W Europie istnieją już dziesiątki dojrzałych, open source’owych odpowiedników usług zdominowanych przez amerykańskie korporacje. Komunikatory, pakiety biurowe, systemy chmurowe, platformy edukacyjne, narzędzia do wideokonferencji. Wiele z nich jest rozwijanych przez europejskie zespoły, finansowanych z europejskich grantów i zgodnych z europejskim prawem. Problem nie polega na tym, że tych rozwiązań nie ma. Problem polega na tym, że są rozproszone, niepołączone wspólną tożsamością i nieznane przeciętnemu użytkownikowi.

Francja już to zrozumiała. Buduje La Suite Numérique, suwerenną chmurę dla administracji publicznej opartą w całości na europejskim open source. Niemcy współtworzą Gaia-X, federacyjną infrastrukturę danych. Unia Europejska wdraża Europejski Portfel Tożsamości Cyfrowej w ramach regulacji eIDAS 2.0. Europa zaczyna budować własne fundamenty cyfrowe. My łączymy te elementy w jeden ekosystem dostępny dla każdego obywatela.

Rolą fundacji nie jest budowanie wszystkiego od zera. Rolą fundacji jest stworzenie wspólnego fundamentu: zweryfikowanego konta użytkownika, centralnej superapki i ram, w których sprawdzone europejskie rozwiązania open source mogą współistnieć jako jeden spójny ekosystem. Fundacja certyfikuje aplikacje, które spełniają wymagania Konstytucji Fundacji i są zgodne z unijnymi przepisami. Twórcy tych aplikacji zachowują niezależność, ale użytkownicy zyskują pewność, że każde narzędzie w ekosystemie działa według tych samych zasad: bez reklam, bez śledzenia, z poszanowaniem prywatności i z otwartym kodem.

Konstytucja Fundacji

Każda aplikacja i usługa działająca w ekosystemie Europejskiej Superapki musi przestrzegać Konstytucji Fundacji. To zbiór zasad, które nie podlegają negocjacjom: otwarty kod źródłowy, brak modelu reklamowego, brak handlu danymi użytkowników, poszanowanie prywatności, brak mechanik uzależniających, zgodność z europejskim prawem. Konstytucja pełni funkcję podobną do konstytucji państwowej: wyznacza nieprzekraczalne granice, w ramach których twórcy aplikacji mają pełną swobodę tworzenia. Żaden prezes, żaden inwestor, żaden zagraniczny rząd nie może tych zasad zmienić.

Zarządzanie i ochrona projektu

Kto decyduje o zasadach

To pytanie, które powinno paść jako pierwsze. Odpowiedź: nie jeden człowiek i nie jedna firma. Konstytucja Fundacji, zasady etyczne i kierunek rozwoju ekosystemu są tworzone i aktualizowane wspólnie przez radę nadzorczą złożoną z przedstawicieli największych europejskich uniwersytetów oraz instytucji badawczych zajmujących się etyką technologii, prawem cyfrowym, cyberbezpieczeństwem i ochroną danych. To naukowcy, prawnicy i eksperci, nie biznesmeni.

Decyzje o tym, jak powinny działać aplikacje w ekosystemie, jakie standardy muszą spełniać i gdzie przebiegają granice etyczne, podejmowane są na podstawie wiedzy, badań i otwartej deliberacji, nie na podstawie interesów finansowych, nie pod presją reklamodawców i nie według widzimisię jednej osoby. Protokoły obrad rady są jawne. Każdy obywatel może zobaczyć, kto podjął jaką decyzję i dlaczego.

To fundamentalna różnica wobec obecnych platform, gdzie zasady ustala garść menedżerów w zamkniętych salach konferencyjnych, a użytkownicy dowiadują się o zmianach z dnia na dzień, bez prawa głosu i bez możliwości odwołania.

Ochrona przed przejęciem

Projekt działa jako fundacja non-profit, bez akcjonariuszy i bez możliwości przejęcia przez podmiot komercyjny. Nikt nie może kupić fundacji, zmienić jej misji ani wprowadzić modelu reklamowego. To kluczowa różnica wobec platform, które znasz: każda z nich może jutro zostać kupiona przez miliardera, który zmieni zasady według własnego uznania. Z fundacją non-profit to jest strukturalnie niemożliwe. Kod jest otwarty, więc nawet gdyby fundacja przestała istnieć, społeczność może kontynuować rozwój projektu. To ta sama logika, na której opiera się Linux: żaden pojedynczy podmiot nie kontroluje całości.

Transparentność i audyt

Zaufania nie buduje się obietnicami. Buduje się je przejrzystością. Cały kod Europejskiej Superapki jest open source i podlega publicznemu audytowi. Każdy programista, każda instytucja, każdy obywatel może sprawdzić, jak system działa. Algorytmy rekomendacji są jawne. Jeśli system podejmie decyzję dotyczącą Twoich treści, będziesz mógł zobaczyć dlaczego. Porównaj to z obecnymi platformami, gdzie algorytm decydujący o tym, co widzą miliardy ludzi, jest pilnie strzeżonym sekretem firmowym. Projekt jest rozwijany we współpracy ze środowiskiem akademickim, co zapewnia niezależny nadzór merytoryczny.

Prawo do odwołania

Każdy użytkownik ma prawo do odwołania się od decyzji systemu. Jeśli Twoje konto zostanie zawieszone, treść usunięta lub dostęp ograniczony, obowiązują jasne, publicznie dostępne procedury odwoławcze. Decyzja nie jest ostateczna. Istnieje niezależny mechanizm weryfikacji, a zasady moderacji są jawne i zgodne z europejskim prawem. To fundamentalna różnica wobec obecnych platform, gdzie Twoje konto może zostać zablokowane bez wyjaśnienia, a jedyną „procedurą odwoławczą” jest napisanie maila, na który nikt nie odpowiada.

Ramy prawne i finansowanie

Europejskie prawo, europejska jurysdykcja

Europejska Superapka działa w ramach europejskiego ekosystemu prawnego. RODO chroni dane osobowe. Akt o Usługach Cyfrowych (DSA) reguluje odpowiedzialność platform. AI Act wyznacza zasady stosowania sztucznej inteligencji. Regulacja eIDAS 2.0 tworzy ramy dla europejskiej tożsamości cyfrowej, w tym Europejskiego Portfela Cyfrowego, z którego ekosystem korzysta do weryfikacji użytkowników. Żadne dane nie opuszczają Europy. Żaden zagraniczny rząd nie może żądać dostępu na podstawie swoich ustaw. To nie jest kwestia techniczna. To kwestia tego, czyje prawo chroni Twoje dane: europejskie, uchwalone przez wybrane przez Ciebie parlamenty, czy amerykańskie, na które nie masz żadnego wpływu.

Pełna kontrola nad danymi to nie tylko kwestia jurysdykcji. To także mechanizm egzekwowania prawa do prywatności. Każdy dostęp do danych użytkownika, w tym dostęp wynikający z nakazu sądowego lub działania służb państwowych, jest rejestrowany w logach, do których właściciel danych ma zawsze wgląd. Jeśli ktokolwiek uzyskał dostęp do Twoich informacji, wiesz o tym. To sprawia, że nadużycia, takie jak śledzenie polityczne czy nieuzasadniona inwigilacja, stają się wykrywalne i rozliczalne.

Finansowanie

Europejska Superapka to infrastruktura publiczna, jak drogi, kolej czy Galileo. Finansowanie pochodzi ze wspólnych europejskich źródeł: podatników, miast i gmin, uczelni, szkół, firm. Użytkownicy mogą płacić abonament za dodatkowe funkcje premium, ale podstawowe usługi są zawsze bezpłatne. Nie ma modelu reklamowego. Fundacja pobiera tylko tyle, ile jest potrzebne do utrzymania infrastruktury. 90% środków trafia do europejskich rozwiązań open source. Pieniądze zostają w Europie i pracują na rzecz europejskiego ekosystemu technologicznego, zamiast zasilać konta najbogatszych ludzi świata.

Czym NIE jest Europejska Superapka: odpowiedzi na najczęstsze pytania

„Czy to osobny internet?”

Nie. To zestaw aplikacji działających na każdym smartfonie, w ramach istniejącego internetu. Nie odcinasz się od niczego. Zyskujesz dodatkowy, bezpieczny ekosystem usług. Pomyśl o tym jak o sieci autostrad obok zwykłych dróg: możesz korzystać z obu.

„Czy to jak chiński firewall?”

Dokładnie odwrotnie. Chiński firewall blokuje dostęp do informacji. Europejska Superapka dodaje przestrzeń, w której informacja jest wiarygodna, bo każdy uczestnik jest zweryfikowaną osobą. Nic nie blokuje, nic nie cenzuruje. System eliminuje fałszywą dystrybucję (boty, farmy kont), nie fałszywe treści.

„Czy stracę anonimowość?”

Zyskujesz prywatność. System weryfikuje, że jesteś prawdziwą osobą, ale nie zbiera Twoich danych osobowych przy każdej interakcji. Możesz używać pseudonimu, możesz kontrolować, co inni o Tobie widzą. Tracisz jedynie możliwość tworzenia dziesiątek fałszywych kont, a ktoś inny traci możliwość podszywania się pod Ciebie.

„Czy moje dane są naprawdę bezpieczne?”

Tak, i to na kilku poziomach jednocześnie. Po pierwsze, Ty decydujesz, gdzie Twoje pliki są przechowywane: w europejskiej chmurze w Twoim kraju, w Szwajcarii, albo na Twojej własnej domowej serwerowni. Po drugie, Ty kontrolujesz, która aplikacja widzi jakie dane, i w każdej chwili możesz cofnąć uprawnienia. Po trzecie, każdy dostęp do Twoich danych jest rejestrowany w logach, do których zawsze masz wgląd, łącznie z dostępem służb państwowych. Po czwarte, cały kod jest otwarty i audytowalny, więc nie musisz wierzyć nikomu na słowo. Po piąte, wszystkie dane podlegają wyłącznie europejskiemu prawu. To nie jest jedno zabezpieczenie. To pięć warstw ochrony, z których każda działa niezależnie od pozostałych.

„Kto decyduje o zasadach Europejskiej Superapki?”

Rada nadzorcza złożona z przedstawicieli największych europejskich uniwersytetów i instytucji badawczych zajmujących się etyką technologii, prawem cyfrowym i ochroną danych. Nie biznesmeni, nie politycy, nie reklamodawcy. Zasady są tworzone na podstawie wiedzy i badań, a protokoły obrad są jawne. Każdy może sprawdzić, kto podjął jaką decyzję i dlaczego. Fundacja działa jako organizacja non-profit, której nie da się kupić ani przejąć.

„Czy ktoś będzie cenzurował treści?”

Nie. System eliminuje narzędzia masowej manipulacji, czyli fałszywe konta i boty, zamiast cenzurować treści. Wolność słowa jest zachowana. Znika natomiast możliwość sztucznego wzmacniania zasięgu manipulacyjnych przekazów za pomocą armii automatycznych kont. Algorytmy rekomendacji są jawne i audytowalne, więc każdy może sprawdzić, dlaczego widzi daną treść. I co najważniejsze: zasady moderacji są ustalone demokratycznie i zapisane w Konstytucji Fundacji, a nie zmieniane z dnia na dzień przez jednego człowieka na podstawie jego osobistych przekonań politycznych.

„Kto za to płaci?”

Model zakłada wspólne europejskie finansowanie, jak w przypadku Galileo (europejski GPS), Airbusa czy CERN-u. Źródła: podatnicy (jako infrastruktura publiczna), miasta i gminy, uczelnie i szkoły, firmy, oraz opcjonalnie użytkownicy w formie abonamentu za dodatkowe funkcje premium. Podstawowe usługi są zawsze bezpłatne. 90% środków trafia do europejskich rozwiązań open source. Nie ma modelu reklamowego, nie ma handlu danymi. Dla porównania: kwota, którą Europa co roku płaci za licencje i reklamy na zamkniętych amerykańskich platformach, wielokrotnie przewyższa koszt budowy i utrzymania otwartej infrastruktury dla wszystkich obywateli UE.

„Czy muszę kupić specjalny telefon?”

Nie. Aplikacje działają na każdym smartfonie z Androidem lub iOS. Wystarczy pobrać superapkę, zalogować się przez europejski system weryfikacji i korzystać. W przyszłości planowany jest również dedykowany europejski smartfon z własnym systemem operacyjnym, ale to cel długoterminowy, nie warunek korzystania z ekosystemu.

„Dlaczego nie naprawić istniejących platform?”

Bo ich model biznesowy jest sprzeczny z interesem użytkownika. Platformy zarabiają na Twojej uwadze. Im dłużej scrollujesz, im bardziej się denerwujesz, tym więcej reklam widzisz. To nie jest błąd, to jest projekt. Ale jest też drugi powód: nawet gdyby model biznesowy dało się naprawić, problem własności pozostaje. Te platformy należą do konkretnych ludzi. Ich priorytety mogą się zmienić w każdej chwili. Europa nie powinna budować swojego cyfrowego życia na fundamentach, które ktoś inny może wyciągnąć spod nóg jednym podpisem.

„Czy to kolejny projekt, który nigdy nie powstanie?”

Europa ma historię udanych megaprojektów infrastrukturalnych. Airbus powstał, bo żaden europejski kraj z osobna nie mógł konkurować z Boeingiem. Galileo powstał, bo Europa nie chciała zależeć od amerykańskiego GPS-a. CERN istnieje, bo badania fundamentalne wymagają współpracy. Schemat jest zawsze ten sam: wspólne finansowanie, otwarty dostęp, korzyści dla wszystkich. Co więcej, ten trend już się dzieje. Francja buduje La Suite Numérique, suwerenną chmurę dla administracji publicznej opartą na open source. Unia Europejska rozwija Europejski Portfel Tożsamości Cyfrowej (EUDI Wallet) w ramach regulacji eIDAS 2.0. Niemcy współtworzą projekt Gaia-X, federacyjną infrastrukturę danych. Fundamenty powstają. Europejska Superapka wpisuje się w ten trend i korzysta z tych elementów. Pytanie nie brzmi, czy Europa zbuduje własną infrastrukturę cyfrową. Pytanie brzmi, czy zrobi to wystarczająco szybko.

Jedna aplikacja. Jeden ekosystem. 450 milionów obywateli.

Europejska Superapka to odpowiedź na proste pytanie: dlaczego cyfrowe życie 450 milionów Europejczyków zależy od platform, które zarabiają na ich uwadze, handlują ich danymi i podlegają prawu innego kontynentu?

Europa potrafiła zbudować wspólną walutę, wspólną nawigację satelitarną i wspólny rynek. Potrafi też zbudować wspólną infrastrukturę cyfrową. Otwartą, przejrzystą, bezpieczną i należącą do obywateli.

Nie chodzi o to, żeby zakazać komukolwiek korzystania z tego, z czego korzysta dziś. Chodzi o to, żeby wreszcie dać Europejczykom wybór. Ekosystem, w którym Ty jesteś użytkownikiem, a nie produktem. W którym zasady ustala demokratyczny proces, a nie prezes z innego kontynentu. W którym Twoje dane chroni Twoje prawo, a nie cudze. I w którym Ty decydujesz, kto je widzi.

Fundamenty już powstają. Europejski Portfel Tożsamości Cyfrowej, francuska chmura suwerenna, dziesiątki europejskich rozwiązań open source. Brakuje jednego elementu: wspólnego ekosystemu, który to wszystko połączy.

To właśnie budujemy.